Kabylia, Teneghelt… zaczynamy mówić po tuaresku

„Kolejny raz mam przyjemność uczestniczyć w projekcie” – napisała na swojej fejsbukowej ścianie Agnieszka Kloc – umieszczając baner reklamujący Projekt „Kabylia”.

Troszkę skromnie to Agnieszka napisała, bo od niej wszystko się zaczęło, choć ona twierdzi, że zaczęło się od wywiadu, który udzieliła kiedyś Aga Orłowska. Aga opowiadała o WOŚP, Tuaregach i innych biżuteryjnych przyjemnościach 🙂 .

 


”To Ty zaczęłaś opowiadając w jednym z wywiadów o Tuaregach i ich biżuterii. Ja to tylko naszkicowałam i przemyciłam sutasz . Nie zapomnij o Magdalenie Bielskiej, która wymyśliła jak uszyć naszyjnik, bo narysować można wszystko” – ciągnie opowieść dalej Agnieszka Kloc – „To trochę takie kukułcze jajo, które Wam podrzuciłam i poszłam sama urodzić mojego chłopaka. Nie zapomnę, jak w ostatnią noc „na wolności” kolorowałam szkice naszyjnika i ustalałyśmy w trójkę kolorystykę. Dla mnie to bardzo sentymentalny projekt, myślę, że dla Małgorzaty Rybickiej podobnie”.

Skąd „Kabylia”? Z tęsknoty za słońcem, bezkresną pustynią, wolnością i dumnymi ludźmi. Kabylia to jedna z krain geograficznych w Algierii. Zamieszkiwana jest przez Berberów, a słynie z pięknej i bardzo charakterystycznej biżuterii. Od Berberów dzieli nas krok do niebieskich ludzi pustyni – Tuaregów. Stąd kolorystyka naszyjnika i charakterystyczne dla tej kultury: srebro i filigran.

Oddajmy głos Adze Orłowskiej:
”Dlaczego Berberowie? Odpowiedź jest bardzo prosta. Plemiona berberyjskie to nie tylko twórcy przepięknej biżuterii, ale także plemiona, w których bardzo duży szacunek oddaje się kobietom, szacunek wyrażający się miedzy innymi przez monogamię, a także przez niezbywalne prawo kobiety do współdecydowaniu o rodzinie na równi z mężczyzną.”

Co wchodzi w skład Projektu „Kabylia”? Miało być skromnie, mieliśmy zrobić tylko naszyjnik, ale nam się nie udało 🙂 . Bo zupełnie niechcący powstały jeszcze: bransoletka, kolczyki, brelok .

W projekcie wzięło udział czternaście rękodzielniczek i jeden rękodzielnik, czyli: sześć sutaszystek,  pięć metaloplastyczek, jeden repuser i trzy dziewczęta zajmujące się pudełkami.

kabylia02_produkcjam
Jak to wszystko się działo? Zaczęło się od chaosu tj. sutaszu. Latem, z pasm sutaszu, zaczęły powstawać niezwykłe formy, zwane przez nas biconami. Gdy tylko zostały uszyte, to trafiły do Lublina, gdzie dostały srebrne czapeczki.  Później nadszedł czas na srebro, najpierw projekty zaistniały na kartce, kartki zostały zeskanowane i pliki rozjechały się elektronicznie po kraju. Srebrne elementy do naszyjnika powstawały także latem i jesienią – to była bardzo gorąca praca. Niewykończone trafiły do Agi Orłowskiej, która nadała im ostateczny wygląd, czyli pokryła oksydązmatowiła, tak aby wszystkie elementy wyglądały staro 😉 . Dodatkowo w odpowiednich miejscach osadziła przepiękne lapisy.

kabylia03_detalem
Ale to nie wszystko! Przygotowaliśmy coś dla panów. Srebrne wisiory zwane krzyżami Tuaregów. Pojawia się pytanie – skąd u Tuaregów krzyże? To nie są w zasadzie krzyże, tak ten kształt nazwali dawno temu Europejczycy, którzy pierwszy raz zetknęli się z tą biżuterią. W języku tuareskim (dokładnie plemienia Tamasheq) noszą one nazwę  Teneghelt. Nazwa ta pochodzi od czasownika „enghel”, który oznacza „odlewać”. Te srebrne cacka to znaki plemienne, każde z plemion Tuaregów ma taki swój znak, do tej pory badacze naliczyli się 21 rodzajów „krzyży”.

Teneghelt jest przeważnie noszony przez mężczyzn i jest także… prymitywnym kompasem. Wystarczy ostry koniec skierować na Gwiazdę Polarną i dzięki temu będzie można określić pozostałe kierunki świata.

kabylia04_krzyzem
Na zdjęciu po lewej widzimy „krzyż” plemienia Agadez, a po prawej plemienia Bilma.

Skoro już wiadomo, co mamy dla panów, to pochwalimy się całą resztą 🙂 .

Naszyjnik

kabylia05_naszyjnikm

Zacznijmy od naszyjnika, czyli zjawiskowego połączenia jedenastu sutaszowych trójwymiarowych korali (tu trzeba podkreślić, że pierwszy raz w historii prac „Biżuteryjek dla WOŚP” pojawia się sutasz w 3D!) i srebra.

Dół ozdabia dłoń Fatimy/Miriamsymbol szczęścia wspólny dla trzech największych religii monoteistycznych. Po prawej stronie mamy… lunulę. Tak, lunulę charakterystyczną zarówno dla Wikingów, jak i antycznego Rzymu. Okazuje się, że kultury uwielbiają się przenikać i nasza europejska lunula zawędrowała do Północnej Afryki. Aby zachować szczątkową symetrię, lewą stronę naszyjnika ozdobiliśmy srebrnym deltoidem. Domknięciem są srebrne dystansówki udekorowane zawijaskami i filigranem oraz kunsztownie wykonane zakończenia.

Bardzo dziękujemy firmie  „Craft & Haft” za pomoc w postaniu naszyjnika, czyli za podarowanie kilometrów 😉 szafirowych sznurków, z których powstała część sutaszowych korali ♥

Bransoletka

Czas na bransoletkę, którą wraz z pasującymi kolczykami będzie można wylicytować na odrębnej aukcji.

kabyliabransa

Bransoletka to praca wykonana z taśm sutaszowych, wykończona prawdziwą skórą  i zapinana na srebrne zapięcie z łańcuszkiem.

kabylia08_bransam
Zawijaski są niezwykle misterne. Tak samo, jak w kolczykach…

Kolczyki

Kolczyki to połączenie sutaszu, srebra i ciekawie wybarwionych kropel lapis lazuli z pirytem.

kabyliakolczyki
Są spore, ale bardzo lekkie. Aby było wygodnie je nosić i zapinać, zostały zawieszone na srebrnych biglach typu liry.

kabylia09_kolczyk

Brelok

Brelok to znów połączenie sutaszu i srebra, wzbogacony szklanym koralem przywiezionym z Bałkanów. Koral to „Oko Proroka”, które ma chronić noszącego przed złym spojrzeniem.

Tu sięgnijmy do historii, okazuje się, że ten symbol wywodzi się z Turcji, z czasów poprzedzających islam, potem został przez islam wchłonięty i uznany za swój. 

kabyliabrelok

Wierzenia mówią, że najsilniej chronią niebieskie „Oczy Proroka”. Można w to wierzyć, można nie wierzyć, ale na pewno naszym brelokiem można się podzielić z przyjaciółką/przyjacielem, ponieważ na wspólnym oczku kryją się dwa oddzielne breloki, wystarczy zamontować zapięcie (będzie dołączone) i już! Oczywiście brelok będzie dostępny na aukcji Biżuteryjek 😀 .

kabylia15_brelokm

Pięknymi rzeczami należy się chwalić wielokrotnie. Śledźcie nasz blog, a przekonacie się niedługo, jak projekt „Kabylia” prezentuje się na modelce. Kto jest modelką? Przepiękna i waleczna Pięciokrotna (już!) Mistrzyni Świata w Karate Tradycyjnym, blogerka, trenerka karate i personalna, propagatorka zdrowego trybu życia – Justyna Marciniak!

Męską część prezentacji wziął na siebie bloger modowy Nabil Abu Baker, który udowodni nam (i całemu światu), że Teneghelt doskonale wyglądają przy stroju nader miejskim.

W kolejnym wpisie pokażemy także, w czym będą się kryć nasze projekty, gdyż wszystko pakujemy w przepiękne i klimatyczne szkatułki, a także przedstawimy artystów zaangażowanych w prace.

Aga Orłowska

Share

3 Komentarzy do Kabylia, Teneghelt… zaczynamy mówić po tuaresku

  1. Magda napisał(a):

    Piękne! Licytujący oszaleją!!!!

  2. Anna Zakrzewska napisał(a):

    Jakoś straszna szkoda, że w tak długim tekście nie ma wspomnianych wszystkich twórców. To niedoptarzeznie, prawda? Bo jeśli nie, to jakoś tak zaczynam krzywo patrzeć na te akcje – jako na autopromocje niektórych osób, a nie akcję charytatywną.

    • Katarzyna napisał(a):

      W ostatnim akapicie zawarta jest informacja, że twórcy zostaną przedstawieni w następnym artykule. Dotyczy to także autorów pudełek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *