Nowe szaty króla, czyli Atlas Chmur po poznańsku

No to narozrabiałam…

Na Wędrasia czekałam z ogromną niecierpliwością i stresem, rosnącym z każdym nowym elementem, dodanym przez moje poprzedniczki. Już tydzień przed terminem otrzymania naszyjnika miałam problemy z zasypianiem, a jak tylko dostałam zdjęcia z elementem Gosi – Pillow, popadłam w lekką panikę… Zanim jeszcze został do mnie wysłany, zaczęłam tworzyć pierwsze szkice. Przyglądałam się zdjęciom i myślałam tak intensywnie, że zamiast zasypiać jak kamień po przyłożeniu głowy do poduszki (co u mnie jest normą), tłukłam się po łóżku przez kilka godzin, nie mogąc wyłączyć mózgu analizującego kolejne możliwości… Zawczasu zamówiłam materiały: srebrne druty o odpowiednich miękkościach i kamienie. Z tymi drugimi miałam nie lada problem. Wędraś poza najważniejszym larimarem, dostał już dodatki z perłami w różnych kolorach, kwarcami i chalcedonem, i nie bardzo wiedziałam jakie odcienie niebieskości będą do niego pasować. Ponieważ nie miałam możliwości dobrania minerałów na żywo, o pomoc zwróciłam się do Kasi, która wypuściła w świat larimara. Nasze nocne rozmowy zaowocowały zakupami pod tytułem: „Nie wiem co mu będzie pasować, to zamówię wszystko, co wydaje mi się, że może się w miarę komponować” 😀 I z takim zamówieniem oczekiwałam z niecierpliwością na listonosza. A ponieważ kolejną noc z rzędu nie mogłam zasnąć, zabrałam się za przekładnie z miejsca na miejsce woreczków z materiałami 😉

I szkicowanie kolejnych wersji projektu 😉

W końcu przyjechał!

Otworzyłam pudełko, wyjęłam Wędrasia i oblałam się zimnym potem… Był już u mnie, miałam tylko kilka wieczorów na pracę, a ja nadal nie wiedziałam co z nim zrobić! Jedyne, co wiedziałam na pewno, to że nad elementem Ani – Drakonarii dodam kilka granatowych perełek keishi:

A potem zaczęłam rozrabiać… Odpięłam część elementów i zaczęłam je przestawiać, zamieniać miejscami, układać do góry nogami i przekładać z lewej strony na prawą. Kombinowałam, kombinowałam, aż wreszcie znalazłam ułożenie, które mi odpowiadało. Problem był tylko jeden – w moim projekcie elementy Asi – Białej Tynktury miały znaleźć się z tyłu, przy zapięciu, którego jeszcze nie było, zamiast z przodu, gdzie były umieszczone do tej pory. W tym momencie nastąpiło moje wewnętrzne rozdarcie 😉 Musiałam skonsultować się z resztą Twórczyń biorących udział w projekcie. Po dyskusjach i dywagacjach dziewczyny przyjęły moją propozycję 🙂 Odetchnęłam z ulgą, troszkę zeszło ze mnie ciśnienie i uczucie niemocy, więc zabrałam się za… kolejne szkice 😉

Rysowałam, rysowałam, aż w końcu wykluł się pomysł!  Postanowiłam dorobić Wędrasiowi, jak przystało na podniebnego podróżnika, skrzydełka 🙂

Mając z grubsza zarysowany szkic oraz skompletowane potrzebne materiały, zabrałam się z zapałem do pracy 🙂

Najpierw powyginałam zawijasy ze srebrnego drutu:

Potem zlutowałam je ze sobą, oszlifowałam pilnikami, wypolerowałam papierem ściernym, wykwasiłam i o godzinie 1:30 nad ranem zabrałam się za owijanie. Skończyłam po 3 i stwierdziłam, że to nie do końca jest to, o co mi chodziło i to skrzydełko będę musiała rozwinąć i owinąć od nowa…

Drugi wieczór z Wędrasiem nie był już wieczorem samotnym, bo w odwiedziny wpadły do mnie dwie zaprzyjaźnione poznańskie biżuteryjki: Kasia oraz Weronika, która przy okazji wizyty u mnie stworzyła koralikową przekładkę do innego projektu WOŚPowego – jednej z męskich bransolet 🙂

Siedziałyśmy tak sobie przy zastawionym stole, popijając gorącą herbatkę oraz inne napoje rozgrzewające ;), plotkując na babskie tematy i pracując zawzięcie. Zeszło nam do północy… Weronika swój element skończyła, ja moje skrzydełko również. Jedno 😉

Drugie skrzydełko dorobiłam kolejnego dnia, spędzając z Wędrasiem sam na sam upojny piątkowy wieczór 😀

Efekt końcowy moich zmagań prezentował się tak:

A tak Wędraś chmurny wyglądał opuszczając moją pracownię:

Zrobiliśmy sobie jeszcze wspólne zdjęcie na pamiątkę i wreszcie mogłam położyć się do łóżka bez tysiąca myśli kołaczących się po głowie 🙂

W sobotnie przedpołudnie zabrałam Wędrasia na spacer po szykującym się do Świąt, poznańskim Starym Rynku 🙂 Tam zapozował do zdjęcia z koziołkami, trykającymi się na ratuszowej wieży w samo południe i na tle pierwszych straganów Poznańskiego Betlejem 🙂

Potem odprowadziłam go na pociąg i machając chusteczką na pożegnanie, patrzyłam jak odjeżdża w siną dal…

 

Olga Bogucewicz – Moccate

AKTUALNA LOKALIZACJA WĘDRASIA „ATLAS CHMUR”

J_u_Olgi

Share

12 Komentarzy do Nowe szaty króla, czyli Atlas Chmur po poznańsku

  1. weraph pisze:

    Dodałaś smaczku! Czekam na wiecej!

  2. Rodo7 pisze:

    Ale świetna relacja i piękne zdjęcia 🙂 I Chmurniś nie dość, że wypiękniał u Cieie, to jeszcze pozwiedzal sobie miasto! 🙂

  3. Agnes pisze:

    zdecydowanie powinnam wziąć kredyt… ale go pewnie nie dostanę… coraz piękniejszy jest ten naszyjnik!

  4. I ZNOWU WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE TU JUŻ COKOLWIEK – TO BĘDZIE ZA DUŻO…A NIEPRAWDA 🙂 CZUJĘ SIĘ TAKA MALUCZKA, ZA KAŻDYM RAZEM GDY CZYTAM WASZE RELACJE I WIDZĘ WASZE ! DOKONANIA. WYOBRAŹNIA LUDZKA NIEOGRANICZONA JEST! I TO JEST NAJPIĘKNIEJSZE! I KAŻDY NOWY ELEMENT POWODUJE, ŻE COŚ, CO WYDAWAŁO SIĘ PIĘKNEM SAMYM W SOBIE, NABIERA WYSUBLIMOWANEJ URODY, I STAJE SIĘ CUDEM!NAD CUDAMI!

  5. Gosia Budlewska pisze:

    przepraszam, przepraszam 🙂 czuję nieomalże plagiat nazwy posta 😉 http://bizuteryjkidlawosp.pl/nasze-projekty/wedras-tiamat/nowe-szaty-wedrasia/
    hiehiehieheie 😀
    piękny jest ten wędraś 🙂

  6. Olga Bogucewicz pisze:

    Dziękuję dziewczyny za komentarze 🙂 Tyle co ja się przy nim nastresowałam, to dawno mi się nie zdarzyło. Ale jak teraz sobie czytam tę notkę, to już tylko uśmiech mi się błąka na ustach 🙂

  7. Pastel pisze:

    aaaa, dobrze, że nie widać mojego pyska tam na fotce 😀 ale pomacanie Wędrasia było niesamowitą przyjemnością 🙂 czekam na dalsze relacje, bo więcej już nic nie wiem, ech 😀

  8. Blue Butterfly pisze:

    Jest piękny! Każda z Was dodaje cząstkę siebie i wkłada ogromne zaangażowanie, tak samo jak inne Biżuteryjki w pozostałe projekty. Ten „wędraś”, kojarzy mi się z naszyjnikiem godnym żony króla Francji Ludwika XVI 😉 Jest po prostu magiczny!

  9. DotArt pisze:

    Wymiękłam oglądając ten naszyjnik 🙂 Olga- ja całkiem nie rozumiem, dlaczego Ty się stresujesz, jak potem takie cudeńka dodajesz do każdego projektu, którego się tkniesz….

  10. cynthia pisze:

    cudne szczegóły!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *