Od Europy po Amerykę Południową – Biżuteryjki zapraszają w szaloną podróż po miastach świata

W ubiegłym latach odwiedziliście wraz z Biżuteryjkami  siedem przepięknych miast. Tradycyjnie wiosną zrodziły się pomysły na kolejne podróże.

W tym roku czekają Was wycieczki do  stolicy wielkiego imperium, do miasta Jaszy Mazura – Sztukmistrza z Lublina, zabierzemy Was na plac Jemaa El Fna, do stolicy Japonii, podróż zakończymy w Ameryce Południowej.

We wszystkich projektach kontynuujemy ideę łączenia dwóch technik biżuteryjnych, mamy zatem skórę i metaloplastykę, hafty koralikowe z shibori i metaloplastykę, haft koralikowy i metaloplastykę oraz sutasz i… oczywiście metaloplastykę. Pakujemy więc walizki i ruszamy w podróż.

Nasz pierwszy przystanek to Moskwa.

Któż z nas nie zachwycał się “Mistrzem i Małgorzatą” Michała Bułhakowa? Dlatego wędrówka Biżuteryjek po miastach świata nie mogła pominąć Moskwy – stolicy imperium, która jednak uległa psotnej świcie Wolanda…

Piękna koralikowa baza to praca Sylwii, która wyhaftowała z drobnych koralików Sobór Wasyla Błogosławionego, miedziane okucia to dzieło Małgośki.

Przejdźmy do charmsów.

Wszystkie są zrobione z miedzi, od lewej mamy zawieszkę Anikota Behemota, który spokojnie pije sobie wódeczkę i zakąsza grzybkiem, następnie serduszko, które w technice wire-wrapping wykonała Katarzyna. W centrum znajduje się miedziany samowar, który wyszedł z pracowni Kaśki. Z prawej mamy kolejne serduszko, które w technice wire-wrapping zrobiła Małgorzata, ostatni charms to praca Danki – znów kopuła cerkwi.

A tak wygląda połączenie samowara i alternatywnej bazy przygotowanej przez Kaśkę.

Tradycyjnie, nasza bransoletka będzie opakowana w piękne pudełko – dzieło Beaty.


Opuszczamy Moskwę i na chwilę wpadamy do Marrakeszu.

W Europie zima, więc musimy złapać troszkę słońca. Bransoletka Marrakesz to połączenie skórzanej bazy i srebrnych charmsów, dwa z nich ozdobione są koralem, a trzy lapis lazuli.

Baza to dzieło Bożenki, zrobiona jest z naturalnej licowej skóry i ozdobiona jest ażurowym wypalanym wzorem.

charmsy?

Wyglądają, jakby wyszły z pracowni marrakeskiego złotnika. Przyjrzyjmy się zawieszkom z lapis lazuli – z pracowni Agi wyszła tradycyjna dla kultury Maghrebu hamsa, Ania zrobiła srebrny „latawiec” inspirowany sztuką Tuaregów, Tuaregami inspirował się także Robert. Tradycyjnie nasi artyści uzupełnili charmsy tematyczne serduszkamiczerwonym koralem, serduszko z zawijaskami z filigranu to praca Moniki, a zrobione techniką wire-wrapping Kasi.

Oczywiście przygotowaliśmy dla Was alternatywną bazę, do której można przypiąć jedną zawieszkę. Praca wykonana techniką mikromakramy to dzieło Marceliny.

Pudełko na bransoletkę przygotowała Hania.

Wracamy do Europy, do Polski, a dokładnie do Lublina.

Gdy zastanawialiśmy się z czego słynie Lublin, to okazało się, że każdy lubi Lublin za coś innego: za Jaszę Mazura – Sztukmistrza z Lublina, za cebularze, za piękne Stare Miasto.

Bransoletka Lublin to połączenie sutaszu i metaloplastyki. Przepiękna sutaszowa baza to dzieło Magdaleny, inspiracją dla artystki były prace lubelskiego artysty Jarka Koziary.

Do bazy powstało pięć charmsów.

Hania wygrawerowała na srebrnej tarczce najstarszy znany herb Lublina, który pochodzi z 1401 r. Kaśkaglince srebrnej odbiła Czarcią Łapę – „Historia o Czarciej Łapie” to jedna z lubelskich legend. Monika w swoim srebrnym charmsie postanowiła uwiecznić cebularza. Jacek, stosując japońskie techniki złotnicze, zrobił charms ozdobiony kiścią winogron – inspiracją był herb Lublina, w którym koziołek skacze po pędach winogron. Aga zainspirowała się wierszem Józefa Czechowicza i ze srebra powstał blaszany kogucik, podobny kogucik cały czas „furkoce” na wierzchołku Bramy Trynitarskiej.

Jak zawsze przygotowaliśmy alternatywną bazę, piękną srebrną koronkę frywolitkową, którą zrobiła Beata.

Pudełko na bransoletkę to praca Olgi, która uwieczniła na wieczku jedną z lubelskich bram – Bramę Krakowską.

Czas na wyprawę do Azji. Do Tokio.

“W supernowoczesnym Tokio do dziś pozostają ślady z czasów, gdy nosiło nazwę Edo i było stolicą siogunów, a po ulicach chodzili ludzie w kimonach. Aizome, czyli barwienie japońskim indygo na różne odcienie niebieskiego, od jasnego błękitu do granatowego, było dawniej jedną z najpopularniejszych technik farbiarskich w Japonii. Najwyższa wieża na świecie, Sky Tree, wyrasta pomiędzy brązowymi, drewnianymi ścianami świątyń, herbaciarni i małych knajpek, a stare, wąskie uliczki okolic Asakusa czy Yanaka zachęcają nas do wmieszania się w barwny tłum i zaglądania do sklepików, gdzie sprzedawcy powitają nas gromkim: Irasshai!” – tak o mieście opowiada dr Anna Zalewska, adiunkt w Katedrze Japonistyki Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Autorką pięknej bazy łączącej jedwab shiborikoraliki jest Małgorzata. Artystka w swojej pracy chciała oddać kwiatowy motyw, który możemy często spotkać na japońskiej porcelanie. Srebrne okucia ozdobione filigranowymi motywami to praca Kasi.

Charmsy są zrobione ze srebra.

Niejako tradycyjnie zdecydowaliśmy się na trzy charmsy tematyczne i dwa serduszka. Zacznijmy od serduszek – ozdobione kuleczką lapis lazuli jest pracą Gosi, a zawijaskowe z topazem to praca Kasi. Zawieszka, dla której inspiracją była tsuba – głownia japońskiego miecza zrobiła Sylwia. Ania – ze srebrnej glinki – wyrzeźbiła kitsune, japońskiego figlarnego lisa o wielu ogonach, zawieszkę ozdobiła także kamieniem księżycowym. Iwona pracowała w swojej ulubionej technice, na szydełku, z cienkiego srebrnego drucika zrobiła wachlarz, w którego centrum znajduje się labradoryt.

Piękną bazę alternatywną zrobiła Agata, bransoletka wykonana jest w technice chainmaille ze srebraanodowanego aluminium. Zastosowany splot to bizantyjski (Byzantine) zwany czasem również królewskim.

Pudełko na tę piękną bransoletkę to dzieło Magdaleny, prostą skrzyneczkę ozdobiła napisem w kanji oznaczającym Edo. Praca jej przypomina zabytkowe skrzyneczki japońskie.

Powoli zbliżamy się do końca naszej biżuteryjnej podróży. Znów podróżujemy w stronę ciepła i słońca.

Dajcie się porwać na spacer po gorrrącym Meksyku! 🙂

Miasto Azteków i tętniące życiem serce kraju. Ekscytujące i nieprzewidywalne, jedno z największych i najludniejszych miast na świecie. Pełne kontrastów, kolorów i zgiełku – wyjątkowe.

Bransoletka to połączenie sutaszu najwyższej próby i nietypowych srebrnych zawieszek.

Zacznijmy od bazy, która wyszła z pracowni Agnieszki. Inspiracją do powstania bransoletki był aztecki wąż. Oryginał jest wykonany z drewna i pokryty turkusową mozaiką. Agnieszka otuliła duże kaboszony agatu brazylijskiego sznurkami sutaszu i w tajemniczy sposób wyczarowała z tego węża.

Dziewczyny robiące charmsy też dały się ponieść fantazji.

Alicja, w technice mikromozaiki zrobiła zawieszkę – kaktus. Karolina, przemieniła koralostrą papryczkę, uzupełniają pracę o srebrny listek. Hania wygrawerowała na onyksowej płytce sugar skull, a całość zamknęła w srebrze, tworząc dwustronną zawieszkę. Czas na pracę Anny – malutką buteleczkę mescalu z robakiem ;-). Najbardziej po prawej mamy srebrne serduszko ozdobione zielonym agatem – pracę Moniki.

Bazę alternatywną na jeden charms, Bożena wykonała z naturalnej skóry licowej. Ozdobiła ją ręcznie wypalanym wzorem i pomalowała specjalnymi farbami do skóry.

Pudełko na bransoletkę to dzieło Hani.

Zdjęcia do Moskwy, Maarakeszu i Lublina wykonane zostały przez:

Photo: Chris Luca Photography
Model: Dominika Andrzejewska
Styl: Agnieszka Kloc AgamaSoutache
MUA: Bonita  Anna Hetmańczyk-Kaczyńska
Hair: Klaudia Kolasa

Tokyo i Meksyk to:

Photo: Bożena Wieczorek
Model: Paulina Sławińska

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *