Prywatnie z głębi serca – Marisellowe podziękowania :)

Tegoroczna edycja naszego zwyczajowego szaleństwa pod nazwą Biżuteryjki dla WOŚP się zakończyła. Ufff… 🙂 Zebraliśmy teoretycznie 41137,21 zł, a w praktyce, po podsumowaniu wpłat od Kupujących, którzy często zlecali je z górką, aż 45121,02 zł, które zasiliły konto Wielkiej Orkiestry. Nie jestem w stanie powiedzieć, jak bardzo się cieszę, że za te pieniądze może się zdarzyć coś dobrego 🙂

Ale cieszę się też z pół tysiąca innych powodów, a każdy z nazwiska wymieniony jest tutaj 🙂 Nie wzruszam się jakoś wyjątkowo łatwo, bo ze mnie raczej twarda wiejska kobita ;), ale muszę Wam powiedzieć, już jako ja sama, Edyta-Marisella, że trudno mi ubrać w słowa to, co czuję teraz, kiedy przychodzę tutaj podziękować wszystkim twórcom – biżuteryjkom i biżuteryjom 😉 którzy uwierzyli we mnie i w to, że jesteśmy w stanie razem zrobić coś dużego i pięknego 🙂

Nieco ponad dwa lata termu, w grudniu 2011, zupełnie na wariata rzuciłam na pewnym babskim forum pomysł stworzenia w gronie krakowskim (wszak nie sądziłam, że ktoś będzie chciał brać udział niestacjonalrnie :)) bransoletki z charmsami. Myślałam, że jestem nienormalna, bo gdzie ja znajdę choć z pięć osób, które będą chciały razem robić jedną bransę. Ale znalazłam… 23 kobietki z całej Polski 🙂

Rok później, a zarazem rok temu, było nas już niemal 150 i pamiętam dokładnie jak wtedy w organizatorskim gronie myślałyśmy, co to będzie i jak my to ogarniemy, jeśli za rok zbierze się nas ze 200.

Dwieście… Ha ha ha… Z dzisiejszej perspektywy mogę powiedzieć jedno – cóż to jest dwieście? 😀

Bo w tym roku, nie wiedzieć jak i kiedy, chętnych do akcji WOŚPowej zebrało się nas 500 🙂 Wiem za to czemu – bo ta akcja ma w sobie z jakiegoś powodu coś magicznego. Ma coś takiego, że aż się chce. Ma coś takiego, że można nie jeść i nie spać, a charmsa i tak się zrobi, a Wędrasia i tak się obejrzy, a sutaszowe tasiemki i tak się będzie zszywać 🙂 Że można oczy zapałkami podpierać, a i tak jeszcze pobiegnie się na Facebookową grupę, w której zgromadzeni są wszyscy, i napisze się choć parę słów od rzeczy albo poczyta najświeższe ploteczki, niekoniecznie na temat 🙂 Od ludzi, którzy rok w rok biorą w tej akcji udział, energię, radość i wsparcie można czerpać garściami i jest to miejsce, gdzie przyjaźń sączy się z każdego słowa i każdej emotki 🙂

Dla mnie tegoroczna akcja była wyjątkowa także dlatego, że już we wrześniu wiedziałam, że zajmę się jej organizacją po raz ostatni. Po poprzednim wydaniu miałam głowę pełną pomysłów, wiedziałam dokładnie, co wcześniej zawaliłam, co można zrobić lepiej, a co oprócz. Miałam już jako takie pojęcie jak zorganizować pracę sobie i innym, gdzie napisać, kiedy i jak się za wszystko zabrać, żeby było jeszcze cudniej 🙂 I choć mimo tego wiele razy potknęłam się i w tym roku, przez ostatnie trzy miesiące włożyłam całe swoje serducho w to, żeby świat zobaczył, że Biżuteryjki dla WOŚP potrafią dać czadu 🙂

Teraz wiem, że wśród uczestników są tacy, którzy spokojnie mogą przejąć ode mnie pałeczkę i z nową energią oraz świeżymi pomysłami działać za rok 🙂 I mam nadzieję, że pozwolą mi jeszcze zrobić charmsika do którejś z bransoletek albo pomajstrować przy jednym z Wędrasiów 🙂

Tymczasem chcę z całego serca podziękować wszystkim, którzy w tym roku byli ze mną. To, ile pomocy, wsparcia i dobrych słów otrzymałam przez ostatnie tygodnie, jest nie do opisania. I to, jak bardzo mogę na wiele osób liczyć, także 🙂 Pokażę Wam choć kilka z nich 🙂

agatka

Agatka Myczka

Niesamowita dziewczyna, która powinna w dowodzie osobistym mieć wpisane „Agatka”, bo inaczej się do niej powiedzieć nie da 🙂 Drobna i niepozorna, ale potrafi sobie poradzić z odebraniem kilkuset przesyłek z całego kraju i segregowaniem ich zawartości, z porządkowaniem tysięcy zdjęć i wszelkich spraw z nimi związanych 🙂 Jedna z moich najcudowniejszych prawych rąk, do której mogłam się przez wszystkie dotychczasowe edycje zwrócić z każdą sprawą i ona z każdą potrafiła sobie poradzić, nie wymagając nawet szczególnego tłumaczenia. W krytycznym momentach niemal u mnie mieszkała – pomagała mi cały dzień, wyjeżdżała w nocy, a rano znów była u mnie 🙂 Niezawodna jak szwajcarski zegarek, a do tego zawsze uśmiechnięta 🙂 A jej motto? Mam wrażenie, że mało Ci pomagam…, wypowiadane szczególnie po uporządkowaniu i wgraniu na serwer fryliarda zdjęć lub rozpakowaniu i uporządkowania zyliarda przesyłek, za którymi trzeba było biegać po całym Krakowie 🙂

olga

Olga Bogucewicz

Kiedy pisałam o dwóch prawych rękach, to właśnie Olgę miałam na myśli jako tę drugą (choć kolejność jest tu przypadkowa ;)) Niebywała babeczka, która zamiast leżeć plackiem przez trzy tygodnie okołoświątecznego urlopu, siedziała ze mną przy kompie, na drugim końcu Polski, i pracowała nad czym tylko trzeba było popracować. Gdy moja kreatywność nie tylko sięgała dna, ale wręcz wkopywała się w muł, i nie byłam w stanie już wydobyć z siebie żadnego mądrego zdania na blog lub aukcję, ona jak gdyby nigdy nic w środku nocy snuła opowieści o leśnych nimfach, fioletowych krowach i snach na jawie 😀 A gdy ją samą sen już morzył, odmeldowywała się o siódmej rano do wyrka tylko po to, żeby o dziewiątej z powrotem zgłosić swoją gotowość do pomocy – pomocy w pisaniu, pomocy w obróbce zdjęć, pomocy w odnajdywaniu motywacji… 🙂

Choćbym wykorzystała wszystkie słowa świata i mogła pisać w nieskończoność, w życiu nie byłabym w stanie oddać tego, jak bardzo jestem Ci wdzięczna, kochana <3

sowa

Gosia Sowa

W zeszłym roku mistrzyni głupiej roboty wykonywanej z radością (kto inny mógłby bez zadawania zbędnych pytań tworzyć setkę obrazków, każdy składający się z jednego białego piksela, i odpowiednio je nazywać wierząc, że mi nie odbiło i że to naprawdę ma sens? :)) a w tym – szalona kobieta, która porwała się na zbieranie do kupy sutaszowej pracy dwustu osób pracujących przy projekcie Supernova 🙂 Ale na tym nie koniec! Gocha bowiem służy pomocą w każdej sprawie, począwszy od wsparcia moralnego, którego dostarcza leżąc w wannie pełnej gorącej wody i wisząc wtedy godzinę na telefonie (to dzięki temu rozgryzłam, jak się w mojej komórce przełącza rozmowy na głośnik ;)), poprzez pomoc w szeregu spraw drobniejszych i mało widocznych, ale kluczowo ważnych 🙂 (myślicie, że kto na przykład aktualizuje informacje w naszym dziale prasowym? :)) A przy tym ugodowa do bólu – choćby człowiek chciał, nie sposób się z nią pokłócić 😉

rodo

Rodo

Mistrzyni „trzeba to było zrobić inaczej” :P, ale przy tym tabelkowo-organizacyjny master, z tych co to pilnują idealnego porządku uzbrojeni w cięty język, który wszyscy kochają 😉 Z nią dla odmiany pospierać się nader łatwo, ale i zgoda przychodzi sama z siebie w sposób zupełnie naturalny 😉 Bezcenna we wsparciu, którego nikt inny by mi chyba nie udzielił – jeśli kogoś trzeba było, padając w środku nocy na pyszczek, poprosić o skuteczną pobudkę za godzinę, ona się do tego nadawała idealnie 🙂 Dzwoniła do skutku o czwartej w nocy i czekała, aż się zmaterializuję na gadu-gadu, a gdy się nie pojawiałam, zostawiała tylko wiadomość „w gumki(*) sobie lecisz a nie wstajesz” i szła dzwonić ponownie 😀 A potem co pół godziny kontrolnie pytała „Śpisz?”, co wryło mi się już w mózg jak refren 😀

(*) Kto choć trochę zna Rodo będzie wiedział, że w tym miejscu niekoniecznie używała słowa „gumki” 😉

kasia

Kasia Grynda

Że na jej rodziców część biżu światka mówi już „Mama Grynda” i „Tata Grynda”, i że stali się oni niemal dobrem kolektywnym, o tym w ogóle nie wspominam 😉 Za to o samej Kasi owszem, bo nie znajdziecie chyba nigdzie na świecie drugiej osoby tak oddanej WOŚPowej sprawie przez calutki rok. A ja nie znajdę drugiej, która będzie z regularnością godną Mody na sukces co rano w trakcie akcji dzwonić do mnie, zaczynając zawsze „Cześć. Dzwonię kontrolnie. Żyjesz? Trzeba Ci czegoś? Wysłać Ci pomidory? Wiesz, wymyśliłam, że mogę jeszcze zrobić to i to w sprawie WOŚPu…” 😀 O tytuł gaduły telefonicznej może się spokojnie bić z Gochą Sową 😉

kornelia

Kornelia Kubinowska

…która pewnie zdziwi się, że jest w tym zestawieniu, ale to zdecydowanie nie pomyłka 🙂 To mistrzyni w uzupełnianiu dziur i braków w towarze oraz ludziach 😀 Brakuje charmsika w określonym kolorze? Po sekundzie pisze Kornelia: „OK, będzie na jutro”. Trzeba zlutowanych srebrnych ogniwek w Warszawie? „OK, jutro zrobię i wyślę”. Ktoś ma poczynić piękne zapięcie do Stardusta? „Biorę!” 🙂 Trzeba coś gdzieś wysłać lub zawieźć? Kornelia już zakłada buty 😉 W którymś momencie musiałyśmy ją zacząć nie na żarty powstrzymywać i pytania formułować zaczynając od „Kto oprócz Kornelii mógłby to lub to?” 😀

monika_wlazniak

Monika Wlaźniak

Nasz spec do spraw PR 🙂 Niezmordowana opracowywała dziesiątki (jeśli nie setki) wersji materiałów prasowych, wysyłała tysiące maili, namawiała gwiazdy telewizji i mediów pokrewnych do udziału w naszej akcji i czuwała, aby sesje foto przebiegały gładko i sprawnie, aby każda gwiazda była pięknie umalowana i uczesana, i aby miała co na siebie włożyć, nawet jeśli oznaczało to zabieranie na sesję połowy swojej szafy 😉

Nic ;)

Podziękowania należą się także osobie, która z pewnością nie pozwoliłaby mi tu wkleić swojej twarzy – mojej Mamie 🙂 Za to, że rozumiała, jak wiele znaczy dla mnie w tym roku ta akcja, że pomagała mi, gdy tylko tej pomocy potrzebowałam – wysyłała moje paczki biżuteryjne, kiedy ja siedziałam nad WOŚPowym blogiem, pełniła rolę krakowskiej skrzynki kontaktowej – odbierała i przekazywała biżuterię, która musiała przemieścić się między moja wiejską pracownią a miastem, pędziła z nią do fotografów i gasiła pożary wszędzie tam, gdzie zaczynało się palić 🙂 Do tego wzięła na siebie sprawy rodzinne, którym ja nie byłam w stanie podołać i razem z moim bratem rozumiała, dlaczego mam dla nich mało czasu i że nadrobimy po całym tym szaleństwie <3

Mogłabym tak dalej dziękować setkom kolejnych osób za wykonywanie tysięcy grubszych i drobniejszych prac, dzięki którym wszystko się udało 🙂 Kasi Kuśmierz za poprawianie dniami i nocami marnej angielszczyzny googlowskiego translatora, Marceli Krukowieckiej za pełnienie roli miejskiego biżu-kuriera oraz człowieka od prac ekspresowych ;), Ewie Tkocz-Frydrych, Dorotce Walentyn-Góral, Weronice Kaczor, Elenie Orłowskiej, Ani Mazoń, Monice Tarasin-LenartIzie Szczypek za koordynowanie poszczególnych biżu-projektów, Kasi Sobieszczyk za to, że miałam gdzie przekimać, gdy w sprawach WOŚPowych musiało mnie przywiać do Warszawy i Bartkowi za to, że czekała na mnie wtedy ciepła pomidorowa 😉 Agnieszce Rzymek, Ani Pińkowskiej, Anitce Suchockiej, Justynie Szramowskiej, Marcie Piskorek, Arkowi RządPrzemkowi Wysmułkowi za bajeczne fotografie, dzięki którym nasze prace nabrały nowego, piękniejszego życia 🙂 Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi, że najlepsi z polskich fotografów będą robić zdjęcia tworom biżuteryjek, kazałabym mu udać się na profilaktyczne badania psychiatryczne 😉 A tu – proszę! Nie ma rzeczy niemożliwych 🙂

Dziękuję też każdej biżuteryjce i biżuteryjkowi, którzy podzielili się wytworami swoich rąk dla WOŚP, modelkom, makijażystkomfryzjerkom, dzięki którym fotografie udały się tak wspaniale, i wszystkim innym, z którymi miałam przez ten szalony czas do czynienia 🙂

Nigdy przenigdy nie zapomnę tej przygody, którą jest nasza biżuteryjna akcja dla Orkiestry 🙂 Jesteście NAJLEPSI i skoczyłabym za Wami w ogień <3

I przepraszam za to długaśne przynudzanie, ale znacie mnie… Musiałam, bo kiedy jak nie teraz 🙂 Za rok nie pozwolą mi się już tu tak panoszyć 😉

Wasza (bo czyjażby?) Marisellu 😉

Share

17 Komentarzy do Prywatnie z głębi serca – Marisellowe podziękowania :)

  1. Olga Bogucewicz napisał(a):

    Cóż ja mogę dodać… Drugie z rzędu Święta przed komputerem? Sylwester do 8 rano z laptopem na kolanach? 3 tygodnie z nosem w monitorze i przerwami na siku ;), jedzenie szykowane przez mamę albo poranną jajeczniczkę tatową po nieprzespanej nocy i spacery z piesą dotleniające ciągnące ostatkiem sił szare komórki? Zarwane noce, kiedy następnego dnia trzeba zwlec swoje zwłoki z łóżka i wyjść do biura? Cóż to jest, kiedy pracuje się z TAKIMI LUDŹMI przy TAKIEJ AKCJI???!!! Mari, Ty wiesz, że cały ten bałagan udało się przekształcić w zakończoną sukcesem AKCJĘ OGÓLNOPOLSKĄ, tylko i wyłącznie dzięki TOBIE! Dzięki Twojej energii, zaparciu, oślemu uporowi i ślepej wierze w ludzi i ich dobre serca 🙂 Dziękuję, że przez trzy lata z rzędu mogłam być częścią tej machiny, której byłaś konduktorem, i że dzięki niej poznałam tyle fantastycznych osób 🙂 Jestem pewna, że te przyjaźnie są już na całe życie 🙂 Dziękuję Wam wszystkim za tę fantastyczną przygodę! <3 <3 <3

  2. beata napisał(a):

    <3 kochana sama sobie najbardziej podziękuj, jesteś jedyna ,niepowtarzalna i uwielbiamy Cię, gdyby nie Ty nie byłoby tego całego cudownego wariatkowa, tylu razem bijących z ekscytacji serduszek i cudownych przyjaźni których chciał nie chciał jesteś matką chrzestną 🙂

  3. iza napisał(a):

    ech…chyba mi się od Kasi udzieliło…oczy mokre….Mari, za Tobą, choćby i pod wodę 🙂

  4. EndorfinaArtBox napisał(a):

    Duma mi klatę rozpiera, że mogłam w tym wszystkim razem z Wami tu być 🙂 Mari jesteś wielka.

  5. Kasia Grynda napisał(a):

    Jednym okiem, od razu po przebudzeniu, czytałam ten post. Teraz mam czas na ochy, achy i wspomnienia. Edyta, Prawe i Lewe Ręce, Organizatorki, Artystki, Fotografowie, Makeupistki, Fryzjerki oraz każda z osobna osoba, która pomogła w akcji Biżuteryjki dla WOŚP – jesteście NIESAMOWITE, a ja jestem zaszczycona, że dołączyłam do tak zacnego grona. Żałuję, że nie mieszkam bliżej Centrum Dowodzenia – mimo prowadzenia SN, z pewnością wyznaczyłabym kilka godzin na bycie kurierem i jeździłabym po Krakowie i okolicach. BA … królowałabym w kuchni. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że intensywnie myślę nad zakupem robota kuchennego, który pomoże z wypiekami, PRZECIERAMI i ubijaniem białek na BEZĘ <3 W porównaniu do innych Dziewczyn zrobiłam tylko ciut ciut, ale i tak się z tego bardzo cieszę. Jak to mówi mój Tata – małą łyżeczką, ale codziennie.

    KOCHAM WAS!!!!!!!!!

  6. Agnes napisał(a):

    Marii dzięki Tobie przez ostatnie dwa miesiące chodziłam z bananem na buzi… a oczy robiły mi się mokre tylko ze szczęścia lub wzruszenia (jak przed chwilą) 😉 Twoja pozytywna energia się udzieliła i oby pozostała ze mną na jak najdłużej!! Dziękuję bardzo 😉

  7. Kathinna napisał(a):

    i ja wiejska twarda baba, a wzruszyłam się się okrutnie!
    Dziękuję za te trzy lata, za wszystko i mam nadzieję, że będą kolejne i że Mari zawsze będzie gdzieś w tym całym bałaganie, bo bez Mari to już nie to samo!

  8. Sunflower napisał(a):

    No masz rację – nie spodziewałam się 🙂 Dziękuję za takie wyróżnienie, dla mnie to sama przyjemność zrobić tyle serduszek (i nie tylko) a i tak jest mi głupio, że bardziej nie pomogłam. Szczerze – ja sobie całej tej akcji nie wyobrażam bez Ciebie Mari na czele ale szanuję Twoją decyzję (i też zrozumiem jeśli zmienisz jednak za rok zdanie) 🙂

  9. Naila napisał(a):

    Mari, nie umniejszając pracy wszystkich tych wspaniałych osób, to właśnie dzięki Tobie – nieziemskiej istocie, która wszystkich tak porwała – projekt się udał i powiem warto było, chociażby nawet dla jednego uratowanego serduszka! <3

  10. pastel napisał(a):

    znowu się popłakałam 😀 Edytka, to my dziękujemy Tobie, że byłaś i jesteś, i będziesz zresztą dalej Matką Chrzestną całej tej akcji, nawet, jeśli głównodowodzącym będzie ktoś inny 😉 Matka Chrzestna jest tylko jedna 😀

  11. IzaSz napisał(a):

    Edytko kocham Cię, ale to już wiesz, wszystkie Cię kochamy i to też już wiesz, jesteś wspaniała, jedyna i nie do podrobienia, jesteś magiczna co byś nie robiła a najlepsze w tym wszystkim jest to że JESTEŚ <3 dziękuję

  12. Ewa Tkocz-Frydrych napisał(a):

    Edyta bez Ciebie nie byłoby całej akcji.Bez Twojego ciepła ,ciężkiej pracy i mocy zaskarbiania sobie ludzkich serc.To ja dziękuję Tobie za całokształt <3

  13. Tobatka napisał(a):

    I ja dziękuję.. Dziękuję za pomysł, za zorganizowanie, pociągnięcie tematu, dopięcie na ostatni guzki…
    I że mogłam i ja być maleńkim trybikiem tej ogromnej maszyny 🙂

  14. Sutasz-Anka napisał(a):

    Dziękuję pięknie za Twe wielkie serce i niezmordowane ręce wpisujące wszystko co trzeba, by aukcje nasze mogły wystartować.
    Przesyłam również pozdrowienia dla mamy – kurierki 🙂
    Ania

  15. Kasia Sobieszczyk napisał(a):

    BRAWO MISTRZYNIE :)!!

  16. Kilka miesięcy temu nie śmiałam dołączyć do Waszych komentarzy. Ja – bardziej niż skromna kropla w morzu wspaniałych rąk i serc. Rzutem na taśmę dostąpiłam zasczytu wykonania serduszka z miedzi. Wiele z Was nie potrafi sobie wyobrazić moej ogromnej wówczas radości. A ja nie mogłam ( bo niby skąd? ) wyobrazić sobie…co mnie czeka 🙂 Miesiące radochy, poznawania – wirtualnego wprawdzie – najfajniejszych Babek na tym Świecie (nie tylko biżuteryjnym), wymiany myśli, uśmiechów, wątpliwości, nerwów, ciut złości, zwątpienia krztynka … im bliżej końca, tym więcej emocji, Waszego zmęczenia, Waszego zaangażowania i …paradoksalnie, tym więcej sił, by działać dalej, podejmować następne wyzwanie, wyłamać drzwi, wlecieć kominem, jak już nawet oknem się wleźć nie dało 🙂
    Jesteście cudowne ! I strasznie mi Was Wszystkich brak.Wszystkich – od jednego serduszka, guziczka, 2 elementów sutaszowych …. do naszych niezmordowanych, a przez Mari i z Nią na czele, wymienionych 🙁
    Będę czekać, aż facebook znowu oszaleje i będzie pikać bez ustanku powiadomienie za powiadomieniem – do szaleństwa ogrzewającego serce – wołając : pik – Biżuteryjka zamieściłą post, pik -komentarz – pik, pik, PIK ! Do zobaczenia 🙂

  17. […] jak już rok temu zapowiadałam,  w tym roku wprawdzie abdykowałam ze stanowiska głównodowodzącego, ale zastąpił mnie cały […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *