Wędraś Dreamcatcher

Przygoda naszego srebrnego, wędrującego naszyjnika rozpoczęła się w Krakowie, w pracowni pomysłodawczyni tego nietuzinkowego projektu…


♥ Przystanek I – Monika Petrynka ♥

„Postanowiłyśmy już na samym początku, że będzie to naszyjnik nietypowy. Stwierdziłyśmy, że przechodzimy na jasną stronę Księżyca, by zanurzyć się w puchu obłoków, myślach ulotnych i marzeniach sennych. Na czym to ma polegać, dowiecie się wkrótce, ale zapewniam, że będzie dobrze łapał sny 🙂
W tym celu przygotowałam srebrne koło na sześć zawieszek, zwieńczone różowym jak wata cukrowa kwarcem. Już niedługo obrośnie …w piórka ;-).”

Po przygotowaniu solidnej podstawy, Wędraś mógł wyruszyć w drogę. Z rąk Moniki trafił prosto do nowej w naszym gronie Biżuteryjki – Justyny. W jej pracowni zadziała się prawdziwa magia!

♥ Przystanek II – Justyna Kamińska „SilmarienArt ♥

„Pamiętam swój pierwszy finał WOŚP. Był to zarazem pierwszy i najpierwszy finał orkiestry. Wspominam to ręcznie robione, ogromne tekturowe serce, malowane farbą na czerwono, do którego wraz z koleżanką zbierałyśmy pieniądze pukając od drzwi do drzwi. Jakież to były emocje, jakież uczucie. To uczucie i te emocje trwają do dziś, po tylu latach niezmiennie motywują do działania dla WOŚP. Dzisiaj jednak moje ręce potrafią coś nowego. Ten nowy talent, który rozwija się już kilka lat, zaowocował współpracą z Biżuteryjkami dla WOŚP.
Łapacz snów, tegoroczny temat Wędrasia, od razu przypadł mi do serca. Dlatego moim kawałeczkiem serca w tym pięknym naszyjniku są ażurowe anielskie skrzydła, jako symbol nieskończonej ochrony i wsparcia, jako symbol wolności od trosk i chorób. Aby niosły ideę pokoju dla wszystkich czujących istot i również dla naszej planety, którą w elemencie symbolizuje drzewo, często obecne w mojej twórczości. Drzewo jest tu jako symbol planety, ale również naszych korzeni, zjednoczenia z Matką Naturą. Skrzydła te wyrastają niejako i chronią zarazem mały kwarc różowy, który jest tu klejnotem delikatnej energii miłości. Całym elementem starałam się pokazać siłę i delikatność każdej istoty, jej nierozerwalny kontakt z naturą, że czerpiemy od niej siłę, ale musimy o nią tak samo mocno dbać, aby mogła nas uzdrawiać, karmić i wspierać.
Ochrona miłości płynącej z serc, opieka nasza nad braćmi mniejszymi, ale i opieka sił wyższych dla nas. Potrzebujemy aniołów i ich skrzydeł, ale i sami możemy stać się takimi aniołami. Oto przesłanie ode mnie ❤.

♥ Przystanek III – Ewa Michalska „StudioArt Emi” ♥

„Z dużą radością przystąpiłam do tego wędrasiowego projektu. To ekscytujące, kiedy artyści tworzący w różnych technikach, mający czasem niezwykle odmienne style, przystępują do pracy zbiorowej i dorzucają swoje elementy. Nieoceniona jest też rola artysty, który na końcu z tych kawałeczków tworzy spójną całość, która zachwyca. Czasem wydaje się tak nieoczywista, a jednocześnie piękna, niezwykła i niepowtarzalna.

Łapacz Snów… kojarzy mi się ze zwiewnością, ażurem, lekkością i piórkami…

Z tego też powodu, stworzyłam metodą wire wrapingu dwa piórka z pastelowymi chalcedonami. Myślę, że dodały naszyjnikowi lekkości :).”

♥ Przystanek IV – Danka Orwat „Biżuteria ze szczyptą magii” ♥

„W tym roku po raz pierwszy odważyłam się wziąć udział w tworzeniu srebrnego Wędrasia…

Przez chwilę kusiły mnie oba projekty, lecz zwyciężyła jasna kolorystyka Dreamcatcher’a.

Z niecierpliwością oczekiwałam podstawy stworzonej przez Monikę….Nie ukrywam, że miałam pomysł na swój element. Ze zdjęć wypatrzyłam obłędny, smukły różowy kwarc… Oby pasował…

Nadeszła przesyłka! Byłam tak niecierpliwa, że w strzępy podarłam piękny papier , w który była zapakowana…papier w cudne czarne koty!!! Przepraszam !

Uśmiechnęłam się na widok napisu na pudełku.

Wysypałam z niecierpliwością kamienie….Wybrany kwarc był większy niż się spodziewałam, ale nie potrafiłam z niego zrezygnować. Po prostu ponownie rozrysowałam mój projekt.

Moje serce ciągnęło też do niebiańskich chalcedonów. Kombinowałam podstępnie, jak je wszystkie użyć w tej jedynej części, która mi przypadła do zrobienia ☺. Zwyciężył jednak rozsądek i świadomość, że te cukiereczki przydadzą się pozostałym Biżuteryjkom … Ale jednym, jedynym zawładnęłam. Posadziłam go na pierzastej chmurce, by niczym kropla porannej rosy, po szczęśliwie przespanej nocy uśmiechała się do słońca.

Element Moniki wykonany (OCZYWIŚCIE! ) perfekcyjnie stanowił idealny punkt odniesienia. Poprzymierzałam do niego moje rysunki – w prawo, w lewo, góra, dół…
Uff, przystąpiłam do pracy. Dopasowałam wycięte z papieru kształty do srebrnej blachy i wycięłam elementy.

Przylutowałam oprawy dla kwarców.

Teraz czekała mnie praca wymagająca ogromnej cierpliwości i precyzji: dopasowanie piórek na skrzydlatej podstawie. Tak, tak. Mój element to anielskie skrzydło chroniącego nasze sny Anioła…

Piórka, warstwa po warstwie, lutowałam do podstawy. Brzmi to tak szybko, łatwo i przyjemnie, lecz drobne drgnięcie ręki i całość układanki trzeba było zaczynać od początku… Wśród piór zostawiłam kilka opcji dla następnej Biżuteryjki, by miała możliwość wyboru sposobu zawieszenia anielskiego skrzydła. Trochę to trwało. ( Nawet mój kot Karbon zdążył sobie uciąć kilka drzemek).
Popatrzyłam na efekt końcowy i jako osoba, która nie lubi sobie życia ułatwiać ( bo to takie nudne przecież) poukładałam dziesiątki maleńkich srebrnych kuleczek wzywając wszelkie moce niebieskie, by przylutowały się w wyznaczonych przeze mnie miejscach…. ( kulki, to takie złośliwce, co to pod wpływem płomienia lubią biegać po podłożu ☺). Ufff, kilka podejść i udało się !

Wypolerowałam ślicznie skrzydło, spojrzałam i znów ta myśl : to ma być koniec? Nie ma mowy! W ręce jakoś sama wpadła mi gesztelka ( taka jubilerska piłka o niebywale cieniutkich brzeszczotach) i wzór na spodzie skrzydła niemal sam mi się wyciął ☺ . Ponownie w ruch poszła polerka. Ostatnie spojrzenie na błyszczącą jak lustro powierzchnię i odetchnęłam z ulgą. Tak! O to właśnie chodziło!
Wpasowałam kamienie w oba elementy, ruszyłam do ogrodu z aparatem fotograficznym , by spełnić obowiązek Biżuteryjki dla WOŚP – fotografowanie wykonanych elementów i siebie wraz z nimi (brrrr, nie lubię…).

Następnie szybciutko spakowałam paczuszkę , westchnęłam kilka razy ( bo tak trudno się rozstać) i wysłałam przesyłkę w drogę do Ewy, następnej, niecierpliwie wyczekującej na swoją kolej Biżuteryjki.”

♥ Przystanek V – Agata „Amade Studio” ♥

„Ze srebrnego drutu i blachy stworzyłam fantazyjne skrzydło magicznego stworzenia. Jest to wolny ptak, wiecznie w ruchu, przysiadł tylko na chwilę, by wyrównać piórka, a przy okazji pochwalić się swym zdobnym strojem pełnym zawijasów, delikatnych linii podkreślających kształty i głównym klejnotem, czyli niesamowitym amazonitem oraz drobnym chalcedonem.”

Całości dopełniają unikatowe piórka – każde wykonane przez inna artystkę, w charakterystycznej dla niej technice. Autorkami są: Ula Jurkiewicz „Jubiko”, Kornelia Kubinowska „Sunflower”, Magda Mikorska, Iwona „Koronki Iwogg”, Ania IzdebskaAleksandra Rykaczewska.

Po przygotowaniu wszystkich elementów ‘Dreamcatcher’ zakończył swą podróż, tam gdzie ją zaczął – w Krakowie. A tam MonikaAgata oprawiły wszystkie kamienie oraz pięknie wykończyły i wypolerowały naszyjnik.

Naszyjnik można nosić na 3 sposoby! 🙂

Wszystko dzięki sprytnemu patentowi, który pozwala na odczepienie wisiora z piórkami. Tak więc możemy go nosić na bogato – w całości, nieco skromniej – samą kolię i w wersji codziennej – łapacz snów zawieszony na rzemieniu.


Fotograf: Janusz Żołnierczyk

Modelka: Arkoname 
Organizacja/stylizacje: Agata Ciećko 
MUA: Mia Make Up Artist 
Fryzury: Kateryna Pasko 
Miejsce: Restauracja Wierzynek 
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *