Akcja przenosi się w lubelskie

Od początku wiedziałam, że to nie będzie proste… Turkusowy naszyjnik dotarł do mnie, przemierzając około 350 km, przez „mroźne i zasypane” Beskidy Kseni, pola, lasy, drogi i bezdroża, aż do mojej spokojnej, malowniczej wioski w okolicach Lublina. Rozpakowałam pokaźną przesyłkę, otworzyłam pudełko, a w środku…

1

Znajome kształty…

Jak gdyby nigdy nic siedział sobie nasz Wędraś otulony folią bąbelkową 🙂

Był naprawdę imponujący – bogaty, rozbudowany, z charakterem – a ja nie miałam pojęcia, co jeszcze dodać do tej bajki, napisanej już przez moich dziewięć poprzedniczek. Nie wiedziałam, jak ugryźć temat, zwłaszcza że pierwszy raz brałam udział w takiej akcji. Do tej pory każdy projekt powstawał w moich rękach od początku do końca, a teraz…? Co robić…? Co jeszcze dodać, żeby zgrabnie przejść w stronę zakończenia naszyjnika? Jak nawiązać do drapieżnego charakteru głównych elementów, a jednocześnie wyczarować coś w swoim stylu? Nie chciałam burzyć tego, co stworzyły dziewczyny, bo stanowiło już spójną całość, ale jednak kusiło mnie, żeby trochę pozmieniać. Naprawdę niedużo, troszeczkę…

2

Takiego Wędrasia dostałam

 Wieczorem rozłożyłam naszyjnik na biurku w pracowni i szukałam w głowie pomysłu. To wcale nie było łatwe, bo dobre pomysły właściwie nigdy nie przychodzą na zawołanie. Ale wreszcie pojawił się całkiem niezły – tak przynajmniej uznałam i zaczęłam działać. Kierując się niepisaną regułą „kto ma Wędrasia, ten rządzi”, odłączyłam ostatnie w kolejności „drapieżne ząbki” Kasi Sobieszczyk (za pozwoleniem ich autorki) i zrobiłam szybki szkic. Plan był taki, że odpięte srebrne elementy dołączę do moich, ale odwrotnie – nie pytajcie, dlaczego – po prostu stwierdziłam, że tak będzie fajnie 😉

3

Szkic

Na wykonanie przyszedł czas już następnego dnia. Najpierw druciki – mierzenie, cięcie, wyżarzanie, wyginanie, młotkowanie, docinanie, szlifowanie i przymiarka… Potem lutowanie, wykwaszanie, jeszcze trochę wyginania i szlifowania, polerowanie i wrappowanie – czyli to, co tygryski lubią najbardziej 😉

4

Pierwsza przymiarka

5

Zawijam…

6

Zawijam…

7

Nadal zawijam…

9

Tak – sama ;D

Jak się okazało, wstępny szkic miał niewiele wspólnego z efektem ostatecznym, bo w międzyczasie wzbogacił się o spontaniczne fale i srebrne zawijasy. Na koniec połączyłam moje fantazyjne, ażurowe „skrzydełka” z pozostałymi elementami, wyprofilowałam tak, aby odpowiednio układały się na dekolcie i zrobiłam ostatnie zdjęcia. Tak wyglądał nasz turkusowy Wędraś zanim spakowałam go z powrotem do pudełka i wysłałam do Olsztyna, gdzie miała się nim zaopiekować Magda Borejko.

10

Tadaaam…!

11

Tiamat na manekinie

DSC09924

I już spakowany, razem z dobrym słowem na tekturce 😉

A tak zupełnie na koniec… jeszcze kilka słów… Dla mnie to pierwszy raz takie wyzwanie i miałam strasznie mieszane uczucia (gdyby nie Ania Mroczek, to by mnie tu pewnie nie było) – tak samo, kiedy podglądałam, co się działo z projektem wcześniej, zanim do mnie dotarł. I kiedy dostałam przesyłkę, to nadal miałam mieszane uczucia, obchodziłam tego Wędraśka naokoło i zwyczajnie nie wiedziałam, co począć… Ale przeczytałam parę ciepłych słów od każdej z dziewczyn (ta tekturka…!) i od Kseni cały liścik  i raźniej mi się zrobiło na sercu, więc wierzcie mi – starałam się jak najlepiej i mam nadzieję, że ukończony Tiamat podbije niejedno serce 😉

Nie wiem, czy to odpowiedni moment, ale dziękuję Wam, dziewczyny za całe wsparcie (bo jak człowiek coś takiego do rąk dostaje, to zdecydowanie potrzebuje wsparcia…) i za wspólną przygodę – to było naprawdę świetne!

 

Jola Pietrzak – Alabama Studio

AKTUALNA LOKALIZACJA WĘDRASIA „TIAMAT”

L_u_Joli

Share

15 Komentarzy do Akcja przenosi się w lubelskie

  1. Dora Maar pisze:

    Ło matko! Zdjęcie na manekinie dopiero pokazuje czar i świetność tego naszyjnika! Ma w sobie coś! 🙂 a te fikuśne zawijasy, które dodałaś – pasują mu idealnie! 🙂 Magia 🙂

  2. kry ma. art pisze:

    Na ekspozytorze prezentuje się zjawiskowo! Nie mogę doczekać się zdjęć na modelce 🙂

  3. Olga Bogucewicz pisze:

    Jola, spisałaś się na medal! Sama wiem, ile mnie nerwów kosztował mój Wędraś, więc wcale Ci się nie dziwię, że potrzebowałaś wsparcia duchowego 🙂 Ale wyszło naprawdę super! I z Twojego wpisu bije tyle ciepła i (mimo wszystko) spokoju, że pewnie jeszcze nie raz do niego zajrzę 🙂 A poza tym, mam nadzieję, że przy okazji następnego zlotu spotkamy na pogaduchy 🙂 Krajanko 😉

  4. Naila pisze:

    Oh… jej… jaki piękny, coraz piękniejszy jest!
    Jolu, pięknie dodałaś elementy, wszystko jest na swoim miejscu, wszystko pasuje!

  5. marisella pisze:

    Joli, to Ciebie fantastycznie było mieć w ekipie! 🙂

  6. Robert Główka pisze:

    Och … moc w nim jest.
    Autorki przyznać się, która z Was jest ukrytym elfem 🙂

  7. Dziewczyny chylę czoła, jesteście wielkie. Tak idealnie zgrane a przecież każda osobno. Wielkie brawa dla Was. Tiamat jest piękny.

  8. Ula pisze:

    Jest niesamowity. Mógłby być biżuterią dla królowej Leii z Gwiezdnych Wojen 🙂

  9. Snice pisze:

    Jak go tak wykończyć i zoksydować…
    Mmmmmm.. Już go widzę…
    Mam problem, wszystkie mi się podobają nieziemsko i na żaden mnie nie stać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *