Kraków wita!

turkusowa kompozycja księżycy

Paczka z naszyjnikiem zawitała do Krakowa. Cieszę się, mam w sumie jeden dzień tak naprawdę, żeby nie zrobić obsuwy w harmonogramie. Pierwszy raz biorę udział w tej akcji, ledwo rozumiem co się dzieje, więc się spinam. Otwieram.

I nie wiem – uśmiecham się czy się martwię?! Bo w środku jest takie bardzo skomplikowane piękne coś, a ma tylko cztery kółeczka na górze i od razu mam wizję jak to zepsuję. Myślę też, czy to nie taka sugestia – same kółeczka zostały, żebym doczepiła łańcuszek i nie psuła więcej 😉 Ale nie! Bo turkus taki ciekawy i wciągający! Gapię się na niego, oglądam, czas leci…

Dalej się gapię. Taki proces myślowy chyba. Kolejnej ramki nie zrobię. Turkus wciąga swoimi dziwnymi kolorami. Co ja tu sierota dorobię jeszcze? Po mnie wiele osób będzie się nim opiekowało, jestem gdzieś na początku długiego łańcucha… co to znaczy? Zamyślam zrobić coś niewielkiego, ale po swojemu. Naszyjnik ma jakąś subtelną drapieżność w swoich kształtach. Zanim coś narobię dziwnego postanawiam zrobić zdjęcie:

turkus wita KrakówSam turkus podoba mi się tak bardzo, że chcę postawić na kolor. Dwa srebrne księżyce w barwach turkusowych, przynajmniej tych które mój mózg potrafi wydzielić. Na początku wyglądają właściwie zabawnie:

praca nad księżycamiPrzez połowę czasu usiłuję je dopasować tak, żeby się nie przekręcały i utrzymywały w konkretnej pozycji do naszyjnika.

ksiezyce srebroKiedy zaczyna mi się wydawać, że już właściwie jest dobrze, wreszcie nadchodzi możliwość dodania koloru!

Stawiam na żywicę, bo turkus jest jeden jedyny w swoim rodzaju, a żywica pozwala na przejrzystości, które podkreślą zarówno kolory jak i metaliczność elementu, zostawiając na całości szczególny wodny połysk.

To mój ulubiony moment, połączony z zamiłowaniem do malowania, z wyciąganiem osobnych kolorów z barwy kamienia i oczywiście z bawieniem się pędzelkiem jak dziecko:)

Żywica kładziona z mocnym kolorem zasycha długo i proces jest mozolny, ale ostrożnie, powoli, wyłania się z niego nowa kompozycja.

turkusowa kompozycja księżycyNigdy więcej jakoś nie udało mi się powtórzyć tych kolorów! To udawało się tylko patrząc na oryginał kamienia i cieszę się, że zrobiłam to ostatnie zdjęcie, zanim pognałam na pocztę, odesłać naszyjnik w szeroki świat.

Każda z nas trochę za nim tęskni, patrzy na niego jeszcze raz zamykając paczkę i czeka na wieści co przydarzy mu się dalej. To moje ostatnie wspomnienie:

ksiezyce turkusowe w naszyjnikuA tego co działo się z nim potem… nikt się nie spodziewał!

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Stefańska

AKTUALNA LOKALIZACJA WĘDRASIA „TIAMAT”

F_u_Karoliny S

Share

4 Komentarzy do Kraków wita!

  1. Rodo7 pisze:

    Pie-rożki sa rewelacyjne! Świetny akcent Karolina 🙂

  2. Ula pisze:

    rewelacyjny pomysł z księżycami!!!!

  3. Emilia pisze:

    Karolino, jesteś niesamowita. Nie mogę się napatrzeć na te cudowne półksiężyce:) Wspaniały pomysł, pięknie podkreślają kolor turkusu:)

  4. Nuśka pisze:

    Fantastycznie wyciągnęłaś kamień na wierzch 🙂
    ostatnio jak go oglądałam to bałam się, że zginie całkowicie w tym srebrze…

    gratulacje:) wygląda niesamowicie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *