Tiamat w Beskidach :)

Wędrasie 2014 :)

Jest wieczór, ciepły, przyjemny…

Podczas pisania dla Was tej notki, kot cały czas przeszkadza mi przechadzając się po klawiaturze.

Wiele w tym roku zmian w moim życiu, wiele pozytywnych emocji i doświadczeń, ale również bardzo ciężkie chwile. Naszyjnik dotarł do mnie w momencie idealnym, było to niesamowite uczucie, dostać paczkę z tak ekscytującą zawartością. Był też  strach – żeby wpasować się w styl, nie zepsuć całości, nie zburzyć koncepcji – co jest dla mnie bardzo trudne, ponieważ zupełnie inaczej pracuję na co dzień. Raczej szalona i twórcza głowa jestem, moje projekty totalnie odbiegają stylistyką od stylu tego naszyjnika, wyzwanie na każdym polu.

Wielkie emocje – trzymać w rękach pracę tak zdolnych dziewczyn, ogromna dawka pozytywnej energii.

Tak wyglądała tajemnicza paczka:

wosp1Na takim etapie wpadł w moje ręce:

wośp2Z górskim tłem:

wosp3Od razu usiadłam do szkicowania, trwało to godzinami – co dodać, żeby nie wpłynąć zbyt mocno na całość, niczego nie zagłuszyć i utrzymać klimat. Postanowiłam wykonać elementy pasujące kolorem do powstałych wcześniej, pięknych księżyców Karoliny. Obie pracujemy w tej samej technice i to wydało mi się najrozsądniejsze. Wyzwaniem było dla mnie utrzymanie kolorystyki – żywicę z barwnikami mieszam ręcznie, więc uchwycić podobne tony nie jest łatwo. Moje elementy są wykonane w srebrze próby 999 – w technice Art Clay Silver. Kolor nadałam przy użyciu żywicy.

wośp 4Narodził się pomysł na podwieszenie dwóch elementów, nawiązujących kolorem i fakturą do wyżej wymienionych księżyców. Rozpoczęłam więc pracę i później już wszystko jakoś zaczęło się w głowie układać w całość 🙂

Oto faza rzeźbienia elementów:

wosp5

wosp6Następny krok to wypalenie elementów, po wypaleniu prezentowały się tak:wosp7Teraz pora na nadanie koloru- było już późno, więc dokumentacja troszkę słaba- ale jest 🙂

wośp7Pozostało jeszcze zamontowanie elementów na odpowiednim miejscu…

oraz zdjęcia całości 🙂

wosp8Jednak jeszcze zamarzyło mi się wypełnienie kolorem maleńkiego serduszka, wykonanego przez Edytę i towarzyszącego turkusowi od początku drogi. Postawiłam na delikatne i nie rzucające się w oczy kolory, nawiązujące do całości:

wosp9

wosp10

wośp10

wosp11

W takim stanie Wędrujący opuszcza mój warsztat.

Ciężko słać go dalej i rozstawać się – piękna rzecz.

Fantastyczna przygoda 🙂

Ksenia Ścieszka

AKTUALNA LOKALIZACJA WĘDRASIA Z TURKUSEM „TIAMAT”

K_u_Kseni

Share

10 Komentarzy do Tiamat w Beskidach :)

  1. Ludożerna. pisze:

    Obłędny 😉

  2. Dora Maar pisze:

    O tak, „obłędny” to dobre słowo! Nawet mój mąż się zachwycił, choć błyskotki nie fascynują go tak jak nas 😉

  3. dagala pisze:

    o ludzie. milion dolarów wart te cudeńko 😀 piękne

  4. weraph pisze:

    Piękny! Ślinotok mam!

  5. JaMajka pisze:

    Wspaniale jest oglądać Waszą pracę 🙂 Z biżuterią mam tyle wspólnego, że uwielbiam ją nosić, ale rozpływam się patrząc na kolejne zdjęcia, powstaje w Waszych rękach prawdziwe cudo….

  6. Blue Butterfly pisze:

    Naszyjnik jest niezwykle „drapieżny” 😉
    Wyszło pięknie!

  7. Jola Pietrzak pisze:

    Kseniu, Ty to wiesz, ale Twoje maleństwa są przepiękne i do tej pory nie moge się nadziwić, ile uroku mieści się na tak niewielkiej powierzchni… 😉

  8. […] niezwykle chaotycznym egzemplarzem i bałam się, że zepsuję całą logistykę… Gdyby nie Ksenia, pewnie kolejny raz oglądałabym koleżanki w TV, a później radośnie śledziła aukcje. Ale CO […]

  9. Katarzyna Musz pisze:

    ojj już jest pięknie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *